blog

Wniosek: każdy kocha słonie, ten wirus jest do bani

Wniosek: każdy kocha słonie, ten wirus jest do bani

W dzisiejszych czasach tak nie jest, ale nie tak dawno temu praktykowaliśmy dość wstydliwe metody „pozyskiwania” egzotycznych zwierząt. Nie zmienia to naszej odpowiedzialności za opiekę nad zwierzętami w nowoczesnych ogrodach zoologicznych ani nie ułatwia powrotu gatunków żyjących w niewoli na wolność. I nie oznacza to, że gatunki żyjące na wolności nie mogą czerpać korzyści z wiedzy zdobytej od ich niewoli krewnych.

Po śmierci Lily w zoo odbyły się protesty i chociaż ogólnie sprzeciwiali się niewoli słoni, pojawiły się sugestie, że zoo było odpowiedzialne za śmierć. Oczywiście, aktywiści są przeciwni niewoli, więc są zmotywowani do obarczania zoo winą za każdy negatywny wynik. Według aktywistycznej strony internetowej Care2.com „Słonie w niewoli są podatne na zagrażające życiu problemy zdrowotne, takie jak … herpeswirus endoteliotropowy”. Jednak EEHV został udokumentowany u dzikich słoni i nie ma dowodów sugerujących, że jest bardziej powszechny w niewoli. Nie oznacza to, że nie ma istotnych różnic między zwierzętami żyjącymi w niewoli a dzikimi (na przykład u nosorożca czarnego w niewoli występuje szereg chorób, które są praktycznie nieznane u ich dzikich odpowiedników), ale to nie znaczy, że każdy problem w zoo zwierzę dostaje to dlatego, że jest w zoo.

Jednym z głównych twierdzeń wciąż wysuwanych przez aktywistów jest to, że choroba krwotoczna EEHV jest wynikiem nienaturalnych warunków ogrodów zoologicznych, w których różne gatunki często znajdują się w bliskim sąsiedztwie. Jak wspomniano powyżej, była to pierwotna hipoteza wyjaśniająca, dlaczego wirus opryszczki powodowałby śmiertelną chorobę u podejrzanego o nierodzimego gospodarza. Badania z ostatnich 20 lat wykazały, że istnieje ponad tuzin podtypów EEHV i że nie tylko najczęstsze typy odpowiedzialne za zgony (EEHV1A i EEHV1B) nie występują u słoni afrykańskich, ale że dzikie słonie azjatyckie, które nigdy nie miały był w pobliżu słonie afrykańskie, które zmarły na tę chorobę. Wygląda na to, że najbardziej śmiertelne podtypy są w rzeczywistości przystosowane do żywiciela słoni azjatyckich, chociaż nikt nie wie dlaczego.

Luki w wiedzy o EEHV

„Nie wiemy, ale pracujemy nad tym” byłoby prawdopodobnie odpowiednim mottem dla badaczy EEHV. Jest tak wiele rzeczy, których nie wiemy o tym znaczącym zabójcy słoni. To nie zadowoli pogrążonej w żałobie opinii publicznej ani pełnych pasji aktywistów po śmierci cielęcia słonia, ale taka jest prawda. W ciągu ostatnich 20 lat od czasu, gdy opisano pierwsze przypadki, wykonano tonę (zamierzam tu przypisać sobie kalambur słonia) pracy nad tą chorobą, ale obraz wydaje się być coraz bardziej zagmatwany, nie mniej.

Oto kilka przygnębiających faktów, których dowiedzieliśmy się o EEHV: zabił około 20-30% urodzonych w niewoli cieląt słoni urodzonych w ogrodach zoologicznych Ameryki Północnej w ciągu ostatnich 50 lat. Odnotowano około 100 przypadków na całym świecie, zdecydowana większość u cieląt słoni azjatyckich (znane są tylko cztery przypadki u słoni afrykańskich) i jest około ośmiu udokumentowanych ocalałych. Wszystkie osoby, które przeżyły, były leczone drogimi i czasami trudno dostępnymi lekami przeciwwirusowymi, chociaż wiele zwierząt, które zmarły, było również leczonych tymi lekami, więc trudno powiedzieć, czy leczenie rzeczywiście pomogło, czy nie. Większość zgonów dotyczy zwierząt w wieku od 1 do 4 lat. Epidemiologia tej choroby była trudnym orzechem do zgryzienia, prawie każdy przypadek był spowodowany przez inny szczep i nie ma jasnego powodu, dlaczego niektóre osoby są dotknięte, a niektóre nie. Jedną z najbardziej szalonych części problemu jest to, że wirus ten występuje endemicznie w prawie każdym badanym stadzie słoni, więc jest bardzo mało prawdopodobne, abyśmy byli w stanie go wyeliminować. Od dziesięcioleci zabija młode słonie na lewo i prawo i nie rozumiemy, w jaki sposób jest przenoszony, dlaczego jest tak zjadliwy ani jak temu zapobiegać. Może nawet była przyczyną śmiertelności słoni przez setki, jeśli nie tysiące lat, ale nie mamy pojęcia.

Jednym z głównych powodów, dla których nasza wiedza jest ograniczona, jest to, że nie byliśmy jeszcze w stanie wyhodować wirusa w laboratorium, pomimo najwyraźniej dużego wysiłku w tym kierunku. Gdyby udało się pokonać tę przeszkodę, moglibyśmy poczynić znacznie większy postęp w zrozumieniu patologii i leczenia choroby. Ostatnie zmiany w hodowli komórek słoni mogą nas zbliżyć, a nad rozwiązaniem tego problemu pracuje wielu bardzo inteligentnych ludzi.** Nie ulega wątpliwości, że badania na słoniach trzymanych w niewoli keraderm lek rzuciły najwięcej światła na tę chorobę. Rozsądne jest również podejrzenie, że jedynymi zwierzętami, które przeżyły chorobę, są zwierzęta w niewoli, które otrzymały opiekę weterynaryjną.

Wniosek: każdy kocha słonie, ten wirus jest do bani

Jego pień i ogon polega na tym, że choroba krwotoczna EEHV jest jednym z najpoważniejszych zagrożeń, przed którymi stoi globalna populacja słoni azjatyckich, a my wiemy o tym frustrująco mało. Pasje wywołane przez głośną śmierć zwierząt w zoo są zrozumiałe, ale prawdopodobnie w tym przypadku niesłuszne. Zdarza mi się, że znam ludzi zarówno w obozie „uwolnić gruboskórne”, jak i w grupie „praktyczna, codzienna opieka nad poszczególnymi słoniami w ogrodach zoologicznych”. To, co ich łączy, to głęboka miłość do tych zwierząt i chęć ich ochrony. Prawda jest taka, że ​​tak mało wiemy o EEHV i co z tym zrobić, że może minąć dużo czasu, zanim otrzymamy dobre odpowiedzi. Niewola ma swoje wady i istnieją powody, by podejrzewać, że wiele „charyzmatycznych” gatunków, takich jak słonie i orki, które można obecnie zobaczyć w zoo, nie będzie na zawsze eksponowanych, ale istnieją niezaprzeczalne naukowe korzyści, które można uzyskać dzięki nieinwazyjne badanie tych stworzeń, gdy są pod naszą opieką.

N/z: DAAAAWWWWW!!!!!

A po tym bummerze pozwólcie, że przedstawię:

*Istnieją trzy istniejące gatunki słoni, z których dwa są powszechnie hodowane w ogrodach zoologicznych: słoń afrykański (Loxodonta africana) i słoń azjatycki (Elephas maximus). Trzeci gatunek, afrykański słoń leśny (Loxodonta cyclotis), jest niezwykle rzadki lub nie istnieje w niewoli. Jeśli chodzi o punkty super-nerdów, istnieje 185 znanych gatunków wymarłych słoni.

** Wielu z nich pracuje w National Elephant Herpesvirus Laboratory prowadzonym przez Smithsonian’s National Zoo, chociaż jest wielu weterynarzy i badaczy zajmujących się tym problemem.

Autor

Greg Biskup

Greg Bishop jest weterynarzem z Oregonu, który pracuje głównie z psami i kotami. Jako fan bloga SBM widzi ogromną ilość złej nauki i informacji z dziedziny weterynarii jako szansę, a nie problem! Ale też problem.

Uwaga: nie ten rodzaj białego płaszcza. Kto jest dobrym chłopcem!?!? Jesteś dobrym chłopcem!!!

W ostatnich latach weterynarze są zainteresowani zmniejszaniem strachu i stresu naszych pacjentów. Dzieje się tak nie dlatego, że zwierzęta stają się bardziej miękkie, cienkoskóre millenialsy, ale z powodu większej świadomości i troski o stany emocjonalne naszych pacjentów. Co jest świetne i nie mam z tym problemu! Ale jak to często bywa, istnieje wiele produktów i usług, które są obecnie wprowadzane na rynek specjalnie w celu zmniejszenia strachu, zanim uzyskamy solidne dowody na większość z nich. Jaki jest naukowy argument za którymkolwiek z nich? Istnieje sporo badań, strachu i stresu u psów i kotów, ale bardzo niewiele z nich dotyczy bezpośrednio kliniki weterynaryjnej i (uwaga, spoiler) prawie nikt nie bada bezpośrednio interwencji zmniejszających strach.

Dlaczego strach w klinice weterynaryjnej jest problemem?

Jedną rzeczą, która wydaje się oczywista i jest poparta badaniami, jest to, że większość zwierząt boi się, gdy przychodzą do kliniki, prawie 80% psów w jednym badaniu. Czasami w klinice robi się bolesne lub przerażające rzeczy, ale często samo przebywanie w tym samym bloku co weterynarz wystarczy, aby wywołać dreszcze Shih Tzu. Ta reakcja strachu nie przynosi korzyści żadnej z zaangażowanych stron. Właściciele zwierząt domowych nie chcą widzieć swojego zwierzęcia w niebezpieczeństwie, personel weterynarii nie chce czuć, że torturuje swoich pacjentów* (choć niektórych należy się obawiać), a same zwierzęta wolą nie być w stanie przerażenia. Poza etyczną nieprzyjemnością straszenia zwierząt, którym próbujemy pomóc (niestety dosłownie wystraszyłem wiele zwierząt), zwiększony strach i stres mogą mieć negatywne konsekwencje fizjologiczne. Chociaż nie jest jasne, w jaki sposób odnosi się to do konkretnych chorób lub stanów, jeśli jest jakiś efekt, prawdopodobnie nie jest dobry! Straszne zwierzęta chętniej też gryzą lub drapają, co może prowadzić do poważnych obrażeń ludzi i zwierząt. Istnieje wiele zwierząt, których nie można nawet zbadać bez środków uspokajających, i nie mówię tu tylko o niebezpiecznych dużych zwierzętach. Gdybyśmy mogli zmniejszyć strach u naszych pacjentów, poprawiłoby to życie dla wszystkich.

Jak definiujemy strach w klinice weterynaryjnej?

Jedną z największych przeszkód jest to, że strach, w przeciwieństwie do liczby midichloranów, jest trudny do zmierzenia. Chociaż wszyscy wiemy, że tam jest, istnieje oszałamiająca liczba różnych pomiarów wykorzystywanych do badania strachu. Rozważ wiele różnych zachowań, które mogą sygnalizować, że zwierzę się boi: drżenie, dyszenie, zamrażanie, chowanie się, a nawet oddawanie moczu i kału. Większość zwierząt nie wykazuje ich wszystkich, a niewiele z nich jest charakterystycznych tylko dla strachu, co utrudnia uzyskanie obiektywnego „wyniku strachu”. Wykorzystano wiele wskaźników (poziomy hormonów stresu, wskaźniki życiowe, analiza behawioralna, ankiety właścicieli itp.), ale nie ma uniwersalnej techniki oceny. To zaciemnia wody w badaniach redukcji strachu, ponieważ czasami porównujemy jabłka do poziomu kortyzolu w ślinie.

Jakie są interwencje, które zmniejszają stres związany ze strachem podczas wizyt weterynaryjnych?

Ten przegląd obejmuje wiele z tego, co wiemy, że przyczynia się do strachu i stresu u pacjentów weterynaryjnych oraz zalecenia dotyczące poprawy sytuacji. Uderzające jest to, że większość zaleceń opiera się na opinii lub jest ekstrapolowana z wyników innych badań. W przypadku braku jakichkolwiek innych danych niekoniecznie jest to złe. Jest wiele oczywistych rzeczy, które powinny pomóc, na przykład wydzielona poczekalnia dla psów i kotów (aby dwufuntowe obrzydliwości natury znane jako chihuahua z filiżanki nie czuły się, jakby były otoczone tygrysami). Nieżyjąca już dr Sophia Yin pisała obszernie o niektórych niezwykle przydatnych strategiach zmniejszania strachu w klinice (na przykład zobacz ten pomocny przewodnik, jak witać psa), które mają poparcie większości weterynaryjnych behawiorystów. Ale biorąc pod uwagę agresywny marketing strategii niskiego strachu, czy nie powinniśmy byli przetestować i udowodnić interwencji?

Próbowałem znaleźć wszystko, co mogłem w zakresie badań klinicznych dotyczących strategii redukcji strachu i stresu, ale w literaturze jest przygnębiająco niewiele. Nie byłem też w stanie uzyskać dostępu do każdego artykułu ani ocenić wszystkich metodologii, a przegląd systemowy to nie jest. Poniżej znajduje się skromny zbiór małych badań klinicznych i ekstrapolacji, co jest obecnie stanem naszych dowodów na zmniejszenie strachu u psów i kotów odwiedzających ich kliniki weterynaryjne.

Techniki obsługi

Modyfikacja niektórych doświadczeń związanych z byciem u weterynarza może być nisko wiszącym owocem, ponieważ wiele z tego, co wywołuje strach u zwierząt, nie ma nic wspólnego z bolesnymi bodźcami (na przykład stanie na wadze). Ręczne krępowanie lub „obchodzenie się z pacjentem” jest często konieczne do podawania szczepionek lub pobierania próbek krwi i jest bardzo różne w różnych klinikach. Pomimo wielu konkretnych zaleceń dotyczących ręcznego unieruchomienia „niskiego stresu”, jest tylko jedno małe badanie pokazujące, że te techniki wykazały pewne korzystne efekty dla psów w klinice weterynaryjnej. Metody inicjowane przez właściciela, takie jak trening nosicielski (technika odczulania, w której stopniowa ekspozycja na niski stopień na typowy straszny bodziec ostatecznie zmniejsza jego przerażenie) okazały się korzystne dla kotów. Jest tu duży potencjał, ale bardzo mało, który został jeszcze zbadany.

Leki

Jeśli chodzi o zmniejszenie strachu w krótkim okresie (np. 30-minutowa wizyta weterynaryjna), doustne środki uspokajające są doskonałą opcją, ponieważ można je podawać w domu, są ogólnie bezpieczne i nie działają zbyt długo. Pomimo tego, że w tym celu powszechnie wydawane są różne leki, mamy bardzo niewiele badań dotyczących farmakologicznego zmniejszania lęku u psów i kotów przychodzących do kliniki. Zarówno gabapentyna, jak i trazodon przeszły małe kontrolowane badania na kotach, ale o ile wiem, nie ma badań na psach. Istnieją leki, które są skuteczne w zmniejszaniu strachu u psów (zwykle na głośne dźwięki, takie jak grzmoty lub fajerwerki)** i które prawdopodobnie działałyby równie dobrze podczas wizyt weterynaryjnych, ale nikt jeszcze ich nie badał.

Muzyka

Oczywiście pomysł zażywania narkotyków w celu schłodzenia zwierzaków wywołuje smutne obrazy, więc zawsze istnieje chęć szukania „alternatywnych” strategii. Nie ma nic bardziej alternatywnego niż muzykoterapia i nie mówię tylko o The Shins. Wiele uwagi poświęcono muzyce w celu zmniejszenia strachu u zwierząt, ale niestety niewiele wskazuje na to, że przyniosłaby korzyści zwierzętom w klinice. Według mojej wiedzy jest tylko jedno badanie na psach w warunkach weterynaryjnych, które nie wykazało żadnego korzystnego efektu. Istnieje kilka innych badań na psach ze schronisk, w tym jedno pokazujące, że wydają się bardziej zrelaksowane podczas słuchania Beethovena niż Judas Priest (przypuszczalnie wystawianie zwierząt na Nickelback zostało uznane za zbyt okrutne, aby uzyskać zgodę etyczną). U kotów nie ma prób z wykorzystaniem muzyki podczas egzaminów, ale mogą wystąpić pewne fizjologiczne skutki bodźców słuchowych podczas znieczulenia. To z pewnością interesująca i pociągająca interwencja, ale potrzebujemy więcej dowodów.

przez GIPHY

Muzykoterapia wywołująca objawy przedsionkowe u kociąt

Feromony

Ideą terapii feromonowej jest to, że możemy porwać narząd lemieszowo-nosowy pewnymi lotnymi związkami i uruchomić silne ścieżki behawioralne. Feromony odgrywają ważną rolę biologiczną u wielu zwierząt i są dość prawdopodobne, jednak wiele danych dotyczących małych zwierząt nie jest na poparcie. Istnieje jednak kilka małych, korzystnych badań, z których jedno pokazuje efekt u psów w klinice weterynaryjnej, a drugie wykazuje zmniejszoną reakcję strachu na grzmoty. Jedyne badanie na kotach w warunkach weterynaryjnych nie wykazało żadnych korzyści. W najlepszym razie jest to mieszana torba, ale żeby nie sądzić, że po stronie weterynaryjnej jesteśmy jedynymi, którzy są wystarczająco dziwaczni, aby prowadzić feromonoterapię, najwyraźniej istnieje feromon uspokajający człowieka, który jest używany w zaburzeniach psychicznych.

Nieco podobne do feromonów, różne zapachy zostały ocenione pod kątem ich wpływu na zachowanie psów i kotów, głównie w schroniskach. Ponieważ zwierzęta są bardzo wrażliwe na bodźce węchowe, możliwe, że niektóre zapachy mogą wpływać na zachowanie, ale o ile wiem, nie ma rutynowo zalecanego zapachu ani dyfuzora w praktyce weterynaryjnej. Przypuszczam, że można powiedzieć, że nie mamy „wspólnych zapachów”.

Różnorodny

Co zaskakujące, taki zakres badań udało mi się znaleźć. Podobnie jak imiona Usidore the Blue, mogą istnieć inne rodzaje strategii redukcji strachu, o których jeszcze nie słyszałem.